niedziela, 30 grudnia 2012

VIII

                                                             Heart on fire

Będąc małymi dziecmi ,niejednokrotnie marzyłyśmy o księciu na białym koniu ,  o pocałunku z ropuchą która stanie się naszym księciem . Marzyłyśmy o cudownym mężu , o wielkim domu i gromadce dzieci. Teraz gdy dorosłysmy nasze marzenia z dzieciństwa zastapiły marzenia o karierze , dobrej pracy i miłości.

Po powrocie do Bełchatowa moje życie wróciło do rutyny .Praca -dom-dom praca. Jedynie bartek był moja odskocznią . Nie mogłam w to w ogóle uwierzyć.Tyle szczęścia mnie spotkało . Mam cudowną mamę , przyjaciółkę ,staż i dodatkowo jeszcze cudownego chłopaka.Czasami martwię się czy to kiedyś się nie skończy.Kolejny  mecz zakończył sie wygrana Skry.Jestem padnięta.Coraz częściej jestem zmeczona,
-Betka nic Ci nie jest ?-spytał Tomasz po kolejnym zawrocie głowy.
-spokojnie dam radę ,obiecuje zaraz po rozciąganiu..-nic nie zdąrzyła powiedziec bo zemdlała. Bartek widząc jak ukochana mdleję
ockneła się na łózku w gabinecie Tomasza.Próbowała sie podnieśc lecz bół głowy starannie jej to uniemożliwił.Bartek widząc że dziewczyna się budzi , szybko do niej podbiegł.
-Betka , jak się czujesz ? nic Ci nie jest? nawet nie wiesz jak mnie przestraszyłas.
-Bartek ,spokojnie daj jej oddychać.No Betka , Betka nieźle nas nastraszyłas.W prezencie otrzymujesz bilet na pięciodniowe zwolnienie i wycieczke na badania .
-Ale uspokujcie..
-nie ma żadnego ale-przerwał jej - w tej chwili jedziesz do domu i odpoczywasz
-OOoo ja już tego dopilnuję - powiedział Bartek po czym pojechaliśmy jego samochodem do bloku.
-A Ty gdzie się wybierasz ?-spytał mnie gdy szukałam kluczy do mieszkania-no jak gdzie, przecież mam odpoczywac .
-owszem będziesz odpoczywać ale w moim mieszkaniu pod moim okiem.
-Bartuś nie dramatyzuj , nic mi nie jest-popatrzyłam na niego i posłalam mu usmiech
- nie Bartusiuj mi tutaj i nie próbuj mnie bajerować.-Nic na niego nie podziałało.
-Idź pod prysznic a ja zrobie nam kolację.W łazience  pod lustem są ręczniki a i nie przestasz się wiszącego prania.
Gdy zobaczyłam sie w lustrze wcale nie dziwiłam się że nie pozwolił mi samej iśc do mieszkania.Wyglądałam okropnie , byłam blada i miałam sińce pod oczami.Miałam nadzieję że prysznic mi pomoże.Umyłam sie Bartkowym żelem pod prysznic ,pachniał cudownie , pachniał poprostu nim. Ubrałam sie w jego meczową koszulkę i wyszłam po cichu z łazienki .Gdy zobaczyłam salon zamarłam .Wszędzie poustawiał świeczki ,było wino i mały stolik przy kanapie był zastawiony dla dwóch osób.

-Bartek na prawdę nie musiałeś ,przecież jesteś zmeczony powinieneś odpocząć
-Jejciu ale mnie przestraszyłaś ! oooo jak Ty ślicznie wyglądasz-powiedział kładąc ręce na moich biodrach położył mi głowę na ramieniu - nawet nie wiesz jak sie przestraszyłem jak zobaczyłem że leżysz na tej podłodze nie wiem co bym zrobił gdyby ci się..-Przerwała mu-Bartek nic mi nie będzie zobaczysz to na pewno tylko zmeczenie.
-Ale powiesz mi jak sie będzie coś działo ?
-Oczywiście
-Kocham Cię maleństwo
-Ja Ciebie też i to nie wiesz nawet jak bardzo..

sobota, 29 grudnia 2012

VII

warto.



                                                                    Someone like you..



Sovia wygrała mecz 3 ; 0 .Po rozmowie z Czykoń  Majka czuła sie zdecydowanie lepiej.Po meczu szybko się ulotniła zostawiając "państwa Kurek " samych.Windą wyjechała na swoje piętro i spokojnie udała sie do swojego pokoju.Przekręciła klucz w drzwiach ale one się nie otworzyły.Męczyła się z nimi gdy za uchem usłyszała
-Co nie możesz otworzyć ? Tyle lat a oni dalej nic z tym nie zrobili - powiedział rozbawiony brunet-przesuń sie tutaj trzeba sposobu .
Fakt popukał,poklepał i drzwi się otworzyły.
-z kąd wiedziałeś ?
-co roku byłem w tym pokoju, zdzwiłem się jak w tym roku zamieszkałem w 267 ; D
-no tak zawsze musze dostać trefny pokój - roześmiała się-Dziękuje za uratowanie życia , gdyby nie Ty pewnie spałabym tutaj na korytarzu bo moja kochana stażystka jest zajeta czymś innym
-czymś ? chyba raczej kimś ? - poruszał specyficznie brwiami
-hahahaha no fakt. Wiesz głupio wyszło ,nawet Ci sie nie przedstawiłam - stwierdziła -Majka ,miło mi.
-Zbyszek
-No więc Zbyszku dziekuję Ci za uratowanie życia i gratuluje wygrania meczu ale niestety muszę Cie przeprosić bo padam na twarz. Miło było Cie poznać
-Mi też było bardzo miło ale mam jedną ,malutka prośbę , nigdy więcej nie mów do mnie Zbyszku
-Dobra więc dobranoć Zbysiaczku -roześmiała się
-Majka !
- No co ?
Gdy weszła do pokoju runeła na łóżko .Lecz gdy się tylko położyła , zmęczenie mineło . Wyszła na balkon , oparła się o balustrade i myslała nad swoim życiem , jak powie rodzicom o studiach których nie chce zaczynac w Krakowie tylko postanowiła przenieść sie gdzieś dalej .

-Co też nie możesz spać ?-usłyszała gdzieś z boku.Obruciła sie w prawo i zobaczyła tam w stojącego w takiej samej pozycji jak ona Zbyszka.
-Jakoś nie moge zasnąć a Ty ? co tu robisz? powinieneś być zmęczony po meczu ?
-Wiesz wbrew pozorom bo meczu jestem naładowany pozytywną energią a po wygranym zwłaszcza .Hmm tak myślę nie masz ochoty na spacer ?
-O tej porze ?
-No chodż zobaczysz nasz park w nocy.Jest naprawdę piekny .Oj nie daj sie prosić
-No dobrze , tylko ubiorę buty okej ?
-Ok to ja czekam na dole.

Jak powiedziała tak zrobiła.Spacerowali po parku i rozmawiali jakby znali sie od lat.Mówił prawdę .Park noca rzeczywiście był piękny.Mimo późnej pory było tutaj duzo osób.Usiedli na ławce . Ich smiech roznosił sie po cały parku.
-Boże jak tutaj pieknie -powiedziała rozmarzona
-a chcesz zobaczyc cos niezwykłego ?
-mnie już chyba nic nie zaskoczy..
-tak ? to popatrz do góry.
I tu ja miał.Tak pieknego , rozgwieżdżonego nieba dawno nie widziała.Zaskoczył ja swoją wiedza o gwiazdach . Słuchała jak zaklęta .

- Zbyszek wytłumacz mi jedno.
-tak ?
-Co Ty właściwie robisz w hotelu ? przecież Rzeszów to twoje klubowe miasto.
- No w sumie tak ale widzisz klub jeszcze nie dopiął wszystkiego więc jestem zmuszony mieszkac w hotelu.
-Wiesz , wracajmy bo robi się zimno-powiedziała.
-Masz tu moja bluzę
-Zibi nie , ja naprawdę ...
-nie ma żadnego ale zakładaj bluze i nie gadaj -zaśmiał się.
Gdy szli do hotelu nawet nie spostrzegli się jak ich rece się złączyły.Gdy doszli pod jej pokój obydwoje byli zadziwieni swoim zachowaniem ale żadne nie chciało aby ta chwila sie skończyła.
-Wiesz chyba muszę juz iść ale..- nie pozwolił jej dokończyć . Złapał ja za podbródek tak aby spojrzała mu w oczy i musnął jej usta swoimi.Ona zszokowana nie wiedziała co robić jednak po chwili oddała pocałunek z większa namiętnością.Oderwali sie od siebie i popatrzyli sobie w oczy.On juz wiedział że nie może tego spieprzyć , że Majka jest inna od wszystkich jego dziwczyn.
-Dobranoc-powiedział poczym musneła go jeszcze raz delikatnie w usta i znikneła za drzwiami swojego pokoju.

"oj mała gdybys Ty tylko wiedziała jak zamieszałas mi w głowie.." pomyślał ..




___
Wiem dzisiaj zaniedbałam Kurków ale nie wolny byc egoista nie ?






piątek, 28 grudnia 2012

VI

Posłuchaj

-Przepraszam w którym pokoju mieszka Pani Czykoń -zapytałam 
-262
-Dziękuje.
Poszłam do windy.Gdy drzwi sie otworzyły zamurowało mnie.Weszłam do środka usiłując ukryć zdziwienie.Ale musiałam sie przyzwyczaić do widoku siatkarzy , wkońcu moją przyjaciółka jest ich fotografem.

- przepraszam ? -zaczął nie pewnie
-tak ?
-Czy daty na pani nadgarstku to przypadkiem daty wygrania naszych medali ?
-Zgadza się -odparłam dumnie - i jest jeszcze tutaj duzo miejsca na nowe
-Co tu robisz ? nigdy wczesniej Cie tu nie widziałem
-Przyjechałam w odwiedziny do przyjaciółki
-Przyjaciółki ? przeciez obecnie są tu sami faceci..chyba -zdzwił się
-no a wasza pani fotograf nie jest przypadkiem kobietą ?
Nie zdążył odpowiedzieć bo drzwi się otworzyły a ja bez słowa po prostu wyszłam.
-A dowiem się chociaż jak masz na imię ? - krzyknął
-Zobacze -odpowiedziałam rozbawiona


Bernatka


Bartek musiał iść na siłownie więc w pokoju zostałam sama.Po korytarzu unosił sie śmiech ...Majki ?! Po chwili usłyszałam pukanie .
-Proszę
-Przepraszam czy tutaj mieszka wredna małpa która ma boską przyjaciółke ?
-MAJKA !
Wpadłysmy sobie w ramiona.Zaczeła mi opowiadać co jej leży na sercu.Było mi jej szkoda.Rodzice Majki byli dla mnie wzorem małżeństwa , zawsze chciałam mieć takiego meża jak pan Michał który będzie mnie kochał tak jak on kochał panią bożenę właśnie kochał..
-Dobra przestańmy gadac o mnie , co słychac myszko ?
-no wiesz
-no ??? wyduś to z siebie wkońcu dziewczyno !
-no tak jakby..
-no ?
-chyba jestem z Bartkiem, powiedział mi że mnie kocha więc..
-Boże Betka i dopiero mi teraz mówisz ?! to super strasznie sie ciesze
-Naprawdę? myślałam że będziesz zła
-Dziewczyno a o co ja mam byc zła ?
-dobra wiem to było głupie a Ty sie teraz nie śmiej tylko chodź
-gdzie ?
-no na halę HELOOO dziewczyno ja tu pracuję -wybuchłyśmy śmiechem.


Tymczasem w szatni

-te Bartman coś Ty taki zamyślony ? -zaczął nabijac sie ignaczak.

-Co ja ?
-No tak Ty
-zdaje Ci się
-O nie Zibi za długa Cie znac żeby Ci teraz odpuścić
Zbyszek powoli opowiadał o dziewczynie spotkanej w windzie.Opowiadał o niej tak jak nigdy o nikim nie mówił a przeciez zamienił z nią tytlko kilka zdań


Dziewczyny doszły na halę gdzie nie było jeszcze zawodników.Dzisiaj mecz o puchar polski .Usiadły na trybunach i wspominały dawne dzieje jak jeździły na mecze na Podpromie.Od zawsze były kibickami Sovi i członkiniami klubu kibica.Betka pozostała bezstronna co do kibicowania a Majka całe serce oddała biało-czerwonym pasą .Mecz się rozpoczął więc betka musiała zająć się swoją pracą zostawiając Majkę sama na trybunach.Gdy przedstawiali zawodników ich spojrzenia się spotkały.Zdziwił się a zarazem cieszyl że ją znowu widzi.Po zdobytym punkcie ,po dobrej zagrywce patrzył w jej kierunku , na nią posyłając jej świdrujące spojrzenie i uśmiech.


-Krzysiek to ona
-która?
-ta brunetka o brązowych oczach i pofalowanych włosach
-No Zibi nie dziwię Ci sie że cie wzieło
-Krzysiek ! 
-no co ?










żenada! 





środa, 26 grudnia 2012

V

Nie wiem co mam myslec .to było takie..takie inne.Inne od wszystkiego.Czy to możliwe żeby po paru tygodniach znajomości można sie tak zakochać ? przecież to nielogiczne. Jeszcze miesiac temu naśmiewałąm sie z Majką z ludzi którzy wyznają sobie miłość po kilku dniach znajomości a wczoraj ja byłam taką osobą.  moich przemyśleń obudziły mnie wibracje mojego telefonu.Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam że leże na torsie bartka a on sam śpi.Nie budząc go ubrał na siebie jego koszule i wyszłam na balkon ,odebrać telefon.

-No łaskawie moja przyjaciółka odebrała !
-Cicho bądź Majka
-tak to sie mnie wita ?!
- Oj Majka nie obrażaj sie i tak wiem że mnie kochasz lepiej powiedz co tam u ciebie słychac
-no własnie nie ciekawie...moi rodzice się rozwodzą
-Co ?!-rodziców majki zawsze uważałam za  wzór miłości,za wzór małżenstwa  -powiedz że żartujesz
-Betka do cholery czy myslis że żartowałabym z takiej rzeczy ?!dzwonie do ciebie bo nie daje rady a Ty z takimi rzeczami wyjeżdżasz
-to nie gadaj tylko tu przyjeżdżaj
-Co?! naprawdę ?
-Tak masz być tu wieczorem słyszysz ? be gadania mi tam ,pogadamy jak przyjedziesz.Skarbie musze kończyc .Czekam .pa

Musiałam zakończyć tą rozmowę bo poczułam dłonie bartka pod koszulą.

-witaj kochanie-powiedział przygryzając mi ucho
-A jednak to prawda.To co się wczoraj stało to nie był sen
-ślicznie wyglądasz w mojej koszuli-mruknął mi do ucha.

No tak stoje w samej koszuli Bartka na balkonie ale mi to nie przeszkadzało.Kochałam i byłam kochana.Przebraliśmy sie i za ręce zeszlismy na stołówke.Wszyscy przywitali nas brawami bo jak stwierdzili od samego początku wszystko wiedzieli.Jednak najbardziej cieszył sie Michał który twierdził że bedzie ojcem chrzestnym naszych dzieci.

z innej perspektywy

Byłam załamana rozwodem rodziców dlatego bez wachania przystałam na propozycje Bernatki.Jechał jakieś 4 godziny.Nie zadzwoniłam do niej że dotarałam.Chciałam zrobic jej niespodzianke.I wtedy zobaczyłam jego.Wysokiego bruneta o szkarłatnych zielonych oczach.Już wiedziałam że ten wyjazd zmieni wszystko...




Hahahahaha ale masakra.Chyba mam jakąś wewnętrzna blokadę

piątek, 21 grudnia 2012

IV

Cały czas myślał o brunetce i wiedział że nie będzie łatwo.Dni mijały a On coraz bardziej sie w niej zakochiwał.Widok iskierek w jej brązowych oczach doprowadzał go do szaleństwa.

Ona:
Przebywając na treningach cały czas czuła na sobie wzrok Bartka.Gdy ich spojrzenia spotykały sie nie mogli oderwać od siebie wzroku.Bernadetta będąc przy siatkarzu próbowała ukryc swoje uczucia choć gdy była przy nim miała ochote rzucic się na niego.

-Bernadetta Czykoń proszona do pokoju 303-usłyszała w głośnikach.Nie wiedząc czego ma się spodziewać poszła w wskazanemiejsce.

-o Becia ,siadaj-Powiedział usmiechniety Tomasz.Becia ? nikt mnie tak nie nazywał.
-Mam nadzieję e nie masz planów na ten weekned ,bo bedziesz musiała je zmienic

-O co chodzi?-spytała zdzwiona.


-Jedziesz z naszymi chłopakami na mecz do Rzeszowa i będziesz mnie tam godnie zastępywac.

Byłam zdzwiona .Ja ? dlaczego własnie ja ? i to sama ?

-Przepraszam , czy ja dobrze usłuszałam ? mam tam jechac sama ?

- Tak dziecko sama.Ja własnie zostałem dziadkiem i chcę pojechać nacieszyc się moim pierwszym wnukiem.-Odparł dumny


-Jezu Gratuluję! w takim razie oczywiście zgadzam się prosze mi tylko dać wszystkie dokumenty.

-Wyjazd jest jutro o 4.30 , dlatego zaraz po spotkaniu idziesz do domu pakujesz sie i do lózka żeby być wypoczęta 

On:


Dni mijały a oni coraz bardziej sie w sobie zakochiwali.Tylko że żadne z nich nie było na tyle odważne żeby to powiedzieć.

Winiarski dobrze znał ich oboje chociaż znał Betke tylko kilkanaście dni wiedział że ich do siebie ciągnie ale żadne z tych dwóch osiołków nie zrobi tego pierwszego kroku.Dlatego wymyślił podstęp...

Serce wali Ci gdy tylko pomyślisz o niej.Idziesz przez halę ,koło ciebie idzie Winiar.Twój wzrok przykuwa ona-kobieta cudowna ,wiesz że to "ta" jedyna.Najbardziej smiesy cie to że znasz ja tylko kilkanaście dni a wiesz że nie przeżyjesz bez niej.To Ona brunetka,ze skromną figurą ,długimi nogami .....


Co Ci-szturchnął Cie Winiar

-Nic.-skłamałeś
Nie ładnie kłamać .Oj nieładnie Bartoszu.

-Przeciez widzę.Od wczoraj chodzisz szcześliwy jak dziecko który ma dostac wymarzoną zabawkę albo menel który właśnie wygrał milion

- Może tez wygrałem ?-zaśmialiście się-Mam lepsze dni


-Mówisz jak kobieta w ciąży

-Albo jak bym miał "te" dni ,nie ?

-fu,jestes obrzydliwy

Nadszedł dzień wyjazdu.Wszyscy stawili sie punktualnie pod halą.Podróż mineła Ci szybko,zdecydowanie za szybko . Przez cały czas zerkałes na nią . Wiedziałeś ze Ona o tym wie bo się czerwieniła.Gdy wziołes swoje bagaże zobaczyłeś ją jak sie męczy ze swoimi.

Hej , daj pomogę Ci.

- nie dzięki .Dam radę -i wtedy popatrzyła na ciebie tymi swoimi oczami .


-Yhy , jasne juz to widzę.Dawaj i nie gadaj tyle tylko chodź.-uśmiechnąłeś sie do niej i poszłes w kierunku holu.Gdy dotarliście na miejse ona w podzięce musneła twój policzek i wysłała Ci swój uśmiech. I tyle Ci wystarczyło

-No dobra chłopaki zaczynamy.Michał z Mariuszem ,Cupko z Aleksem,Koistra z Pilińskim , Bartek z .....Bernadettą ?

Wszyscy spoglądali to na mnie , to na Betkę .Widziałem zdziwienie  na jej twarzy .Siatkarze spytali jej czy to jakis problem bo juz nie ma wolnych pokoi ,zaprzeczyła .

-nie ma za co -usłyszałem głos Winiara. No tak . Tylko On znał mnie na tyle dobrzez i wiedział że wpadłem po same uszy.Mogłem sie domyślić że maczał w tym pale i może powinienem być na niego zły ale byłem szczęśliwy że będę miał go blisko siebie.

ONA :

Otworzył mi drzwi .Postawił nasz bagaże koło szafy. pokój wyglądał dobrze .Duże okno z balkonem , dwa łózka duża szafa , telewizor i łazienka.

-Ja biorę łóżko pod ścianą -powiedział rzucając się na łóżko.

-Ok ale ja pierwsza zajmuje łazienkę-wystwiłam język i uciekłam do łazienki.Siedziałam  tam chyba z 30 min, woda działała na mnie kojąco.Moje miejece zajął Bartek .Wyszedł  po 10 minutach.Zeszlismy na kolacji.Z racji że nie mieli dzisiaj treningu wrócilismy do pokoju i zasnelismy w swoich łóżkach.

Około 3 nad ranem obudził mnie wiatr i trzaski za oknem . Była burza której cholernie sie boje.

-Baaaartek? Bartuś ? kuraś? Kurek do cholery obudź sie !-krzyknęłam 

-Co ? co się dzieje ?- odpowiedział zaspany.


-boję się..

- Co ? tylko nie mów że boisz sie burzy

-Kurek , to nie jest smieszne !!

-Przepraszam , chodź tutaj -powiedział odchylając kołdrę .


Gdy znalazłam sie w jego łóżku , objął mnie ramieniem.Poczułam jego perfumy czując motylki w brzuchu.

-Ciii , już dobrze-uspokajał mnie .popatrzyłam mu w oczy i zrobiłam cos czego  nie powinnam ,na co miała chęć od dawna i nie mogłam się powstrzymać. Pocałowałam go.Na początku był zdzwiony ale po chwili zaczął odwzajemniac pocałunki.Nasze pocałunki stawały sie coraz bardziej namietne .Wtedy poczułam jego rękę  pod bluzką.Popatrzył mi w oczy jakby sprawdzał czy tego chce , na co ja kiwnełam tylko głowa .po chwili oboję pozbyliśmy sie ubrań.Całował mnie po każdym centymetrze mojego ciała jakby uczył sie go na pamieć.Chcąc  sie odwzajemnić przewróciłam go na plecy.Teraz to ja przejełam inicjatywę.Całowałam go po jego nagim torsie wszedzie zostawiając mokre ślady .Zaczełam się z nim droczyć celowo omijajac jego krocze .Jednak on nie wytrzymał i teraz znowu byłam pod nim.Doprowadzał mnie do szału ,wkońcu nie wytrzymując wysyczałam...
-Baaartek-przygryzłam mu płatek ucha.Wszedł we mnie powoli aby po chwili przyspieszyć .Jego rytmiczne ruchy doprowadzały mnie do szaleństwa.Naszę jęki było słychac w całym hotelu.Gdy bylismy na szczycie nase ręce splotły sie w jedną.Opadliśmy na łózko a Bartus prykrył nasze nagie ciała kołdrą.Leżałam na jego torsie słuchając jak jego oddech sie uspokają

 -Betka ?

-Hmm ?

- Wiem że znamy sie krótko ale....Kocham Cię.-powiedział niepewnie.


-Bartek to nie ważne ile sie znamy... Ja tez Cie kocham.

Widząc jego szczęśliwe oczy pocałowałam go ,Wtuliłam sie w niego mocniej po czym zasnęłam.
To chyba była najszczęśliwsza noc  w moim życiu....





Nieeee ! skra przegrała 3 :1  z Zaksą ; (


Hahha koniec świata a my żyjemy ?! jesteśmy NIEŚMIERTELNI ?!

środa, 19 grudnia 2012

III





Cały dzień Cały dzień zleciał mi wyjątkowo szybko. Może dlatego że byłam strasznie podekscytowana obiadem z Bartkiem ? sama nie wiem. Prawie go nie znam ,a on wywołuje we mnie takie emocje. Kończąc pisać sprawozdanie z dzisiejszego trenigu,usłyszałam dźwięk wiadomości sms: "czekaj na mnie przed halą. Już nie mogę się doczekać. B.;* " .Zdziwiła mnie ta wiadomość bo niby skąd miał mój numer ?! Ale postanowiłam go później o to zapytać. Pożegnałam się z Tomaszem i wyszłam przed halę.Usiadłam na murku przed halą i łapałam ostatnie promienie wrześniowego słońca. Nagle poczułam czyjeś usta na moim policzku.

-Witam panią-powiedział uśmiechnięty Kurek posyłając mi przy tym swój zniewalający  uśmiech nr 5.

-Jejciu Kurek ale mnie przestraszyłeś- udałam rozgniewana jednak po chwili oboje wybuchlismy smiechem.-To gdzie jedziemy ?

-Zobaczysz to moja słodka tajemnica-powiedział otwierając mi drzwi
od pasażera.

Jechalismy juz dośc długo gdy nagle zobaczyłam e mijamy znak Bełchatów żegna.

-Gdzie Ty mnie wywozisz? - spytała lekko przestraszona

-Zobaczysz-mruknął robiąc przy tym słodką minkę. Boże co ja gadam ?! Jaka minkę HALO BETKA !! Ty prawie go nie znasz.Ale jednak dałaś mu sie wywieść z miasta na jakies odludzie.To wszystkie przez te jego oczy.Cholerne niebieskie paczadła którymi na ciebie patrzy a Ty już wiesz że niczego mu nie odmówisz.Nagle zatrzymaliśmy się.Bartek bez słowa wysiadł ,otwarzył mi drzwi i podszedł do bagaznika z którego wyciągnął wiklinowy kosz i koc.

-Bartek a gdzie my w ogóle jesteśmy?

-Cii nie gadaj tyle tylko chodź-złapał mnie za rekę i prowadził w głąb lasu.Gdy staneliśmy przed moimi oczami zobaczyłam niesamowity widok.

-Pięknie tu prawda? zawsze przyjeżdżam tu jak chce pobyć sam , chce pomysleć.Jestes pierwszą osobą której pokazuje to miejsce.-odparł a ja zapytałam zdziwiona

-to dlaczego mnie tu przywiozłeś ?

-sam nie wiem.Poprostu chciałem sie z Tobą podzielić tym miejscem.
Poczułam jak moje policzki sie lekko zaczerwieniły.On to zauważył i po cichutku sie zaśmiał.Rozłożył koc i poklepał na miejsce obok siebie zebym koło niego usiadła.Z koszyka wyciągnął kieliszki,sałatki , ciasto i sok .Siedzieliśmy ,rozmawialiśmy i smialismy się przez wiele godzin.Znałam go dopiero kilka dni a czyłam jakbym znała go od dawna.
ON :
Siedziałem z Bernatką na kocu i wiedziałem że dobrze zrobiłem przywożąc ją tutaj.Cudownie mi się z nia rozmawia.Ona jest inna,inna od tych wszystkich dziewczyn które znałem , z którymi byłem.Widzi mnie a nie TEGO Bartka Kurka,TEGO siatkarza.Jest sobą gdy jest przy mnie i nikogo nie udaję ja też czuje że mogę być przy niej sobą i o wszystkim mogę jej powiedzieć.Chodź znamy się zaledwie kilka dni ja wiem że Ona
dużo namiesza w moim życiu…

Dni mijamy mi na treningach ale szłem na nie szczęśliwy bo wiedziałem że zobacze tam . Gdy wszedłem na hale stała z chłopakami ,rozmawiali o czymś smiejąc się.Wyglądała cudownie jej brązowe oczy miały tylke radosci w sobie.nie mogłem przestac na nią patrzyć.W końcu wyszła bo Pan tomek ją zawołał ja ja mogłem pójść do szatni.Przez cały trening nie mogłem sie skoncentrować.Gdy była obok moje myśli szalały.Oj Kurek ale cie wzieło pomyślałem.No ale co taka była prawda.Nie pamietam żebym kiedyś cos takiego do kogoś czuł.Wiem jedno, muszę zrobic tak żeby jej nie odstraszyc.a dużo dla mnie zaczy zeby ją stracić...Tylko co zrobić ?




No Witam ;)
wiem o niczym w sumie jeszcze nic ciekawego sie nie dzieje ale spokojnie w mojej głowie juz się rozkręca ^^ zapraszam do czytania ;) 

III

wtorek, 18 grudnia 2012

Rozdział II

Zaczęłam piszczeć jak dziecko. Od poniedziałku,  miałam mieć praktyki .. Na spotkaniu byłam oczywiście poważna i w pełni profesjonalna. Pan Tomasz był zachwycony moją wiedzą, ocenami i osiągnięciami. Nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście. Byłam pewna, że mój staż będzie polegał na tym, na czym polega każdy inny, tzn. „przynieś, podaj, pozamiataj”, ale mimo to byłam zachwycona. . Po powrocie Szybko zabrałam się za lekcje i prace domowe. Ogarnęłam mieszkanie i wskoczyłam pod prysznic. Wracając do pokoju usłyszałam dzwonek sms. Pięć nieodebranych połączeń i cztery wiadomości. Wysłałam Majce (Majka to moja przyjaciołka która znam od dziecka.Wiemy o sobie wszystko.Jest po prostu jak siostra ) : „Na gadu, migiem”. . Opisałam jej całe spotkanie od A do Z oraz moją spotkanie z Bartkiem. Było grubo po północy a ja musiałam być jutro na hali . Przed wyłączeniem sprzętu sprawdziłam jeszcze tylko pocztę. Kilka reklam, parę powiadomień z facebook’a, nic ciekawego.

Miałam ochotę wyrzucic budzik przez okno ,jedyna myśl która mnie od tego powstrzymało było to że jest on w moim telefonie.W duchu modliłam się żeby była druga w nocy , jednak nie była juz 6.30 co oznaczało ze pora wstawac bo już o 9 musze byc na hali.Po wstaniu z łóżka podeszłam do szawy bo ubrania by następnie iśc pod prysznic.Tak to jest to co kocham .Zimny prysznic z rana.Ubrała się w czarne rurki, moje ukochane czarne vansy i biały t-shirt, włosy splotłam w niedbałego warkocza na bok,wytuszowałam rzęsy ,usta maźnełam brzoskwiniowym błyszczykiem.Tak byłam gotowa jeszcze tylko śniadanie i wychodzę.Wsiadam do mojego kochanego Forda i juz mam  odjeżdżać a tu...  nie no nie wierzę ,pierwszy dzień na stażu a on sobie ze mnie żartuję ?! Nieudolnie próbując odpalic samochód jestem juz na skraju nerwów.Juz miałam dzwonić do Pana Tomasza że się spóźnie ale z moich rozmyslań wywrwał mnie jeden głos.
-Betka ,HALO Betka mówie do Ciebie-przed moimi oczami nagle wyrósł Bartek
-ooo Cześć ,przepraszam że nie słuchałam ale mam problem wskazując na auto-to dziadostwo nie chce odapalić-mruknełam zasmucona
-Spokojnie Wujek Bartek cos na to poradzi-odpowiedział z tym rozkosznym uśmiechem nr 2
-wiesz ja tutaj jednak nic nie poradzę-załamałam się.
-Super po prostu , pierwszy raz nie chce się spóźnić, chcę wywołac dobre wrażenie a tu on mi wyskakuje mi z czymś takim
-Spokojnie na mnie wywołałas znakomite wrażenie-czy On ze mną flirtuję ?-chodź zabierzesz się ze mną a potem porywam Cie na obiad.
-Jezu dziękuje Ci -Podskakuje i muskam go w policzek-nie wiem jak Ci się odwdziencze -mówisz zaniepokojona swoim zachowaniem z przed kilku sekund.
-Spokojnie już ja coś wymyśle-otwiera mi drzwi poruszając smiesznie brwiami.

___________

wkońcu. Wiem strasznie długa przerwa i na dodatek jeszcze takie nic.


CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Pozdrawiam ;)

sobota, 3 listopada 2012

Rozdział I

-Nic Ci się nie stało ?-spytał męski przyjazny głos-daj rękę pomoge Ci wstać
-Nie dzieki,dam sobie sama rade, a Ty mogłbyś patrzec jak chodzisz-powiedziałam z pogardą.
-Ja?! przecież to ty na mnie wpadłaś-popatrzył na mnie i obydwoje wybuchlismy smiechem.
-Bernadetta Czykoń miło mi-przedstawiłam się-Bartosz Kurek również mi miło-usmiechnoł się.

Dopiero po chwili spostrzegłam że to naprawde "ten" Bartek Kurek jedno z nawiększych ciach polskiego sportu.Pożegnałam sie z nim i pognałam do mieszkania bo o 16 byłam umówiona z Tomaszem a chciałam jeszcze wziąść prysznic .Gdy przekreciłam zamek w drzwiach moim oczą ukazał sie przepiekny widok.Przestronne mieszkanie z pieknym widokiem na miasto. Gdy już znalazłam łazienke ukazała mi sie wielka wanna i prysznic wie po prostu skakałam z radości bo zawsze marzyłam o wannie .Po szybkim prysznicu pognałam na spotkanie .Punktualnie o 16 pod halą czekał na mnie Tomasz.Gdy weszlismy na hale Tomasz pokazał mi plan budynku, dał rozkład godzin i zaprowadził mnie na trening drużyny bym wszystkich poznała.Na całe szczęście trwał trening i trener Nawrocki poprosił by poczekac ąz się skończy żeby nie wytrącać siatkarzy z rytmu.

Po około godzinie czekania trening sie zakończył.Trener poprosił chłopaków żeby chwile zaczekali.
- To jest Bernadetta Czykoń razem ze mną będzię się wami od dzisiaj zajmowac - powiedział z usmiechem Tomasz.Przywitałam się z całym zespołem i sztabem po czym udałam sie do wyjścia.Nagle znowu na cos wpadłam.
-Hahahaha a Ty znowu na mnie wpadasz-zaśmiał sie Kurek
- to wcale nie jest smieszne-zaczełam się smiać-Gdzie jedziesz może Cie podwieśc ?-spytał-Jade na Marszałkowską a Ty ?-Ja też-odpowiedział z radością w głosie.W związku z tym że przyjechałam tu tramwajem ,zgodziłam sie.Okazała się że mieszkamy na przeciwko siebie.Pożegnalismy sie i poszliśmy do swoich mieszkań .Zmeczona dniem pełnych wrażeń zjadła cos na kolacje i poszłam pod prysznic.Po czym zasnełam jak dziecko kładąc się na moim wielkim łózku .

Nazajutrz o godz.6 byłam ponownie umówiona z Tomaszem.
Doktor Tomasz to przemiły mężczyzna. . Ponownie omówiłam z doktorem plan budynku i inne podstawy typu zasady bhp. Nudy, ale to było nieodłącznym elementem stażu.  Po koło godzinie gadania Tomasz zaczął mnie oprowadzać po obiekcie. Najpierw miejsca dostępne dla wszystkich, później te wyłącznie dla personelu. Na niższym piętrze znajdowały się szatnie i pokoje dla zespołu medycznego. Po drugiej stronie budynku znajdowały się rarytasy dla fanów. Historia obiektu, zdjęcia siatkarzy i trenerów, różne pamiątki i inne tego typu rzeczy. Zwiedzanie skończyliśmy w sali, w której trenowali siatkarze. Usiedliśmy na ławce i obserwowaliśmy grę, poczym doktor zapytał:
-Bernadettka a ty przecież grasz no nie ?
-No tak ale prosze nie mów im tego b o moje zdolności do ich zdolności to pikuś.
Zaśmiał się -Nic nie obiecuje -powiedział.

Nagle podbiegł do nas Zatorski z Kurkiem.pokazując na mnie palcem spytał ;
-A Ty to kto ?
-Bernadetta ,stażystka miło mi -przywitałam się-Paweł ,Ej Kurek głąbie może bys sie przywitał ?
-Ale my się juz znamy -powiedział i puścił mi oko.

Tomasz po raz kolejny wytłumaczył tym których wczoraj nie było   po co tam jestem, co będę robiła i kiedy. W trakcie prezentacji mojej osoby na salę wbiegła jakaś kobieta z telefonem w dłoni. Doktor opuścił z nią salę a ja zostałam sama z reprezentacją. Rozglądałam się nerwowo po sali. Wspaniali faceci, których podziwiam przed ekranem telewizora stoją właśnie przede mną.





Wiem że przynudzam poprawie sie .




Prolog.

no to zaczynamy .

Mam na imię Bernadetta i jestem uczennicą LO na kierunku mat-fiz .Uwielbiam sport i muzyke.Od 1 klasy gimnazjum trenuje siatkówkę.Wolny czas najcześciej spedzam ze znajomymi .Mimo że jestem na mat-fizie po maturze zamierzam isc na AWF.wiem że to kompletnie dwie inne bajki ,ale cóż jak juz cos postanowie to do tego dąże. Mój nauczyciel od WF podsunoł mi pomysł że całkiem fajnie wyglądało by w podaniu na studia jakis staż w jakimś klubie sportowym , a że kocham piłke nożna i siatkówke wybrałam ta druga opcję.Moja mama zna jeszcze ze studiów Tomasza Kuciapińskiego ( trenera odnowy biologicznej w mojej ukochanej SKRZE Bełchatów ) więc poprosiłam ją żeby do niego zadzwoniła i cos o mnie mu napomkneła .O dziwo pan Tomasz sie zgodził .Byłam wniebowzieta .Był tylko jeden problem.Musiałam przeprowadzic się do Bełchatowa.Ja oczywiście bylam w siódmym niebe ale moja mama jak zwykle musiała chisteryzować.Ale ja juz byłam dorosła i sama podjełam decyzje .Ze szkołą umówiłam sie że przeniose się do ich zaprzyjaźnionej placówki w Bełchatowie i tam będę kontynułowac naukę aż do matury.

Przeprowadzkę miałam zaplanowaną na poniedziałek czyli za dwa dni.Będe mieszkać w mieszkaniu które wynajoł mi klub (trzeba przyznac że Skra wie jak dbac o swoich pracowników ;D ) 

Poniedziałek.

O 5.30 zadzwonił budzik miałam ochote wyrzucić go przez okno ale zerwałam się na równe nogi i pobiegłam pod prysznic.Po wyjściu z łazienki wrzuciłam na siebie przygotowany przez siebie zastaw czyli jeansowe jasne rurki , białą bokserke i miętową marynarke na nogi ubrałam oczywiście moje ukochane białe vansy.Włosy ubiełam w  koka i zrobiłam lekki make-up.Po wyjściu z pokoju zobaczyłam kszątającą  się po kuchni mamę.
- O córeczko jak dobrze że już wstałaś, to dobrze pomozesz mi dokończyc przygotowanie jedzenia.
Na kuchennym blacie zobaczył już dziesiątki słoików i pudełek z przygotowanymi już daniami.
-Matko Boska ! kiedy ty to zrobiłaś ?!-oczy wychodziły mi z orbit na widok takiej ilości jedzenia-Oj tam nie przesadzaj nie jest tego tak duzo-odpowiedziała
-Nie tak duzo ?! Mamo ja jade do Bełchatowa a nie na wojne !-powiedziałam i obie wybuchłysmy śmiechem

Około godziny 7.00 spakowana do mojego Forda Street KA którego dostałam na osiemnastke,pełna obaw wyruszyłam do Bełchatowa.Po około 4 godzinach jazdy byłam pod adresem który podał mi Tomasz ( tak wiem głupio mi mówic do niego na "ty" ale jak sam powiedział : " na pana to trzeba mieć wygląd i pieniądze " ).Gdy zobaczyłam luksusowe osiedle ,zaniemówiłam .Wyciągłam największą walizke z bagażnika i nie patrzac na nikogo zaczełam iść.Nagle poczułam że weszłam w coś a raczej w kogoś.
-Nic Ci sie nie stało ? -zapytał męski,przyjazny głos.


I tak zaczyna się moja przygoda w Bełchatowie.





Mam nadzieje że to jest "cos " warte.
Pozdawiam ;)

Wstęp.

Tak więc Witajcie ;)
Czytając inne blogi o siatkarzach (niektóre są znakomite ! ) stwierdziłam że fajnie by było stworzyć coś swojego ;) tak więc zapraszam do czytania i komentujcie czy to do czegoś się nadaje ;)